Sebastian pochodzi ze Śląska. Od najmłodszych lat marzył o wielkiej scenie i karierze rockmana. Muzyka stała się dla niego sposobem na wyrwanie się z trudnej rzeczywistości, w której dominowały alkohol, przemoc i rozbite rodziny. Jako młody chłopak pragnął akceptacji i uznania, wierząc, że tylko muzyka i popularność dadzą mu szczęście. Wkrótce pojawiły się pierwsze koncerty, dziewczyny i alkohol. To, czego najbardziej się obawiał – by nie podzielić losu swojego ojca – stało się jednak jego rzeczywistością. Bardzo szybko popadł w uzależnienia: najpierw od alkoholu, później także od narkotyków, aż w końcu sam zaczął nimi handlować.
Jego życie rozpadało się coraz bardziej – rozwód, samotność, próby samozagłady i pobyt w Anglii, który zamiast być nowym początkiem, stał się piekłem. W wieku 23 lat niespodziewanie przestał brać narkotyki, ale walka o trzeźwość i sens życia trwała dalej. Pomoc przyszła przez ludzi z ruchu AA, a później przez spotkanie z osobami wierzącymi, które zaprosiły go do modlitwy. Początkowo pełen buntu i nieufności, powoli otwierał się na Boga.
Kluczowym momentem była modlitwa przebaczenia i doświadczenie Bożej miłości podczas kursu Alpha. Sebastian zrozumiał, że Bóg nie jest surowym sędzią, lecz kochającym Ojcem, który pragnie podnieść człowieka nawet z największych upadków. Od tego dnia jego życie radykalnie się zmieniło. Zaczął na nowo grać na gitarze, pisać pieśni uwielbienia i odnajdywać radość w relacji z Jezusem.
Dziś świadczy o tym, jak Bóg potrafi przemienić nawet najbardziej zagubione serce. Jego marzeniem jest, aby pieśni, które pisze, były śpiewane na chwałę Jezusa przez wielu. Sebastian zachęca, by każdy odnalazł siebie i dał się prowadzić Bożej miłości.


