Ojciec Marcin Ciechanowski, paulin, dzieli się niezwykłym świadectwem swojego życia, w którym doświadczenie braku matczynej miłości stało się początkiem drogi ku uzdrowieniu i pojednaniu. Kiedy miał zaledwie kilka miesięcy, jego rodzice rozstali się, a matka opuściła rodzinę. Dorastał bez jej obecności, nigdy jej nie widząc.
Jako nastolatek, przeszukując skrzynkę z narzędziami swojego ojca, natrafił na obrączkę ślubną. Widok tego symbolu małżeństwa poruszył go głęboko i przywołał ból związany z utratą matki. Wkrótce potem wyruszył na swoją pierwszą pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę. Tam, pełen młodzieńczego zapału, zawiesił obrączkę jako wotum przy obrazie Matki Bożej, prosząc Maryję o pomoc w odnalezieniu matki. Z czasem całkowicie zapomniał o tej modlitwie.
Lata później, już jako kleryk w zakonie paulinów, przyjechał do rodzinnego domu. Niespodziewanie jego ojciec spotkał przed kamienicą matkę ojca Marcina i zaprosił ją do rozmowy. Choć pierwsze spotkanie było pełne napięcia i trudnych emocji, kolejne rozmowy zaczęły przełamywać mur milczenia. Ojciec Marcin i jego matka stopniowo zbliżali się do siebie, aż w końcu rodzice pojednali się i przebaczyli sobie wszystko.
Dziś ojciec Marcin z wdzięcznością podkreśla, że był to owoc wstawiennictwa Matki Bożej. Choć on sam zapomniał o swojej prośbie, Maryja nigdy o niej nie zapomniała. To doświadczenie nauczyło go, że każda, nawet po ludzku niemożliwa sytuacja, powierzona Jej sercu, może zostać rozwiązana. Dziś jest szczęśliwym człowiekiem, mającym pełną rodzinę — ojca i matkę — i głęboką wiarę w moc modlitwy.


