Marek pochodzi z Kujawsko-Pomorskiego. Dzieciństwo spędził bez obecności matki, a ojciec prowadzący wesołe miasteczko nie zapewnił stabilnych warunków wychowawczych. W domu panował alkoholizm, przestępczość i brak jakiejkolwiek stabilizacji. Wczesne lata upływały na ucieczkach z domu, pobycie u babci, a następnie umieszczeniu w domu dziecka. Stamtąd rozpoczęła się droga przez zakłady wychowawcze i poprawcze, która ostatecznie doprowadziła do pobytu w zakładach karnych.
Większość młodzieńczego życia spędził w środowisku patologicznym – codziennością były alkohol, przestępstwa, kradzieże i bezdomność. Z czasem pojawiło się uzależnienie oraz kolejne wyroki, które doprowadziły do łącznego odbycia kary więzienia przez ponad 15 lat.
Przełom nastąpił w jednym z najcięższych zakładów karnych w Czarnem, gdzie rozpoczął się proces duchowej przemiany. Początkowo pełnił funkcję osoby sprzątającej kaplicę, później został ministrantem, a ostatecznie kandydatem do bierzmowania. To właśnie tam doszło do głębokiego nawrócenia, spowiedzi i odnalezienia Boga. Rozpoczęła się nowa droga – trzeźwość, modlitwa, wsparcie ze strony sióstr zakonnych oraz podjęcie terapii uzależnień.
Po ukończeniu terapii podstawowej i pogłębionej zamieszkał w domu dla osób uzależnionych i bezdomnych prowadzonym przez księdza Mirosława w Jaworznie. Dzięki temu mógł kontynuować życie w abstynencji. Pomimo otrzymania propozycji samodzielnego mieszkania, świadomie z niej zrezygnował z obawy przed samotnością i nawrotem nałogu. Życie w społeczności oferującej duchowe i emocjonalne wsparcie okazało się kluczowe.
Obecnie jego celem jest dalsze trwanie w trzeźwości, życie z Bogiem i modlitwa nie tylko za siebie, ale także za matkę, która nadal zmaga się z uzależnieniem. Marzy o spotkaniu z nią, lecz w miejscu wolnym od ciężaru wspomnień przeszłości. Choć jego historia była trudna, dziś staje się świadectwem duchowej przemiany, siły i nadziei.


